Postanowiliśmy wykorzystać piękną pogodę, o której w Polsce można teraz pomarzyć, na rejs do niewielkiej ale uroczej wyspy Symi. Położona jest ona w odległości 15 NM na północny zachód od Rodos i zamieszkuje ją 2900 mieszkańców.  Podczas wakacji na Rodos warto odwiedzić to miejsce, które zdaje się jakby być jego częścią.

Na Symi można dostać się jedynie drogą wodną, dlatego bilety na prom warto zakupić bezpośrednio w kasie portu Akantia, są one tańsze niż w hotelowej recepcji. Wyprawa w tę i z powrotem kosztuje około 25 euro. Należy uważać na niektórych przewoźników, którzy oferują bardzo niskie ceny. Prawdopodobnie suma będzie taka sama lub większa, ponieważ dzielą oni trasę na odcinki np. Rodos-Panormitis (7euro), Panormitis – Symi (7 Euro) Symi Rodos (8 euro). Należy liczyć się z tym, że podróżować będziemy w towarzystwie 100 a nawet 500 innych pasażerów, a prom zatrzyma się na jedyne 30 minut, w czasie których, nie wszyscy zwiedzający zdążą zobaczyć klasztor i jego piękne okolice. Innym sposobem dostania się na wyspę jest jednodniowy czarter jednego z jachtów żaglowych, cumujących w porcie Mandraki. Rejs jachtem daje możliwość poznania okolicy w swoim tempie i we własnym gronie.

Podczas wejścia do zatoki przywitał nas stary wiatrak, który ustawiony został od strony najczęściej wiejących tu, północno zachodnich wiatrów, jeszcze za czasów epoki wenecjańskiej. W miarę zmniejszania dystansu do portu, naszym oczom, zza skał powoli ukazywała się najpierw dzwonnica a następnie mury tutejszego monastyru.

Monastyr Panormitis

Wybudowany został na murach starożytnej bizantyjskiej świątyni Apollina, następnie zniszczony i ponownie odbudowany w 1783 roku. Cały kompleks zamieszkuje jedynie 6 mnichów, którzy pozostałe cele wynajmują, jak pokoje hotelowe przybyłym tu pielgrzymom.

Wewnątrz znajduje się  kapliczka do nabożeństw, której kopułę zdoią tradycyjne prawosławne freski oraz podobizny patrona żeglarzy oraz klasztoru , Michała Anioła. W czasach swojej świetności, wyspa liczyła 25 000 mieszkańców, trudniących się głównie budową, nowoczesnych, wówczas statków. Z biegiem czasu technologia podupadła będąc przyczyną zubożenia miejscowych i ich masowej emigracji.

Bardzo polecamy zajrzeć w to miejsce ze względu na jego unikalność. Dziedziniec kościoła wyłożony jest przepiękną mozaiką z wyrzuconych na brzeg, czarno białych otoczaków, tworzących  niesamowite wzory.

Wewnątrz monastyru unosi się piekny zapach kadzideł, który mogłabym porównać do zapachu róż oraz starego, suchego drewna. Wystarczy podnieśc głowę by zachwycać się średniowiecznymi fresakmi wykonanymi przez tutejszych artystów.

W monastyrze znajduje się również biblioteka z rękopisami z XVI. Niestety była ona zamknięta kiedy odwiedzaliśmy Symi. Oprócz niej Za drobną opłatą 1,5 euro zwiedzić można dwa malutkie muzea zawierające eksponaty sztuki ludowej oraz religijnej. Jest to miejsce kultu religijnego więc pamietać trzeba o odpowiednim ubraniu, odpadają szorty i krótkie spódniczki i gołe ramiona.

Wzdłuż wybrzeża, tuż za iaszczystą plażą ciągnie się piękna promenada. Spacerowaliśmy nią by podziwiać wejście do zatoki, stary wiatrak i widok na klasztor. Drogę przebiegają nam na zmianę, koty i kozy. O ile koty są przyjeźnie nastawione, bo przyzwyczajone przez turystów do otrzymywania kąsków, to kozy a szczególnie kozłów można się wstraszyć, szczególnie gdy szarżuje wąską promenadą, gdzie po jednej stronie stoi mur a po drugiej jest już morze.

Noc spędziliśmy przy keji klasztoru, towarzyszyły nam jeszcze trzy inne jachty, w tym jeden z północnokorańską banderą! Żałuję, że nie udało mi się porozmawiać z tymi żeglarzami i zapytać jak skośni znaleźli się na Morzu Śródziemnym. Zaraz po śniadaniu wyruszyliśmy na Nissiros, bo zwiedzenie miasta Symi planujemy kolejnym razem.

Jeżeli ci się podoba, udostępnij!Share on FacebookPin on PinterestShare on LinkedInEmail this to someone

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

seven + three =